Pozytywny egoizm, jak wegetariańska wieprzowina

 ego

Pozytywny egoizm, jak wegetariańska wieprzowina

Pozytywny egoizm, czy istnieje?

Coraz częściej możemy usłyszeć o pozytywnym egoizmie. Połączenie tych dwóch wyrazów wydaje się być jednak karkołomnym zadaniem.  Jego autorzy nie do końca zdają sobie sprawę, że słowo egoizm ma swoje dość jasne  znaczenie a pojęcie „pozytywny egoizm” brzmi jak wegetariański kotlet z wieprzowiny.

Czym jest egoizm?

Oto jego najprostsza definicja : „Egoizm (łac. ego – ja) – nadmierna albo wyłączna miłość do samego siebie. Egoista kieruje się przeważnie własnym dobrem i interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Odnosi wszystko do siebie, patrzy na świat poprzez pryzmat „JA”, nie uznaje wewnętrznie systemu wartości społecznie akceptowanych”. Dodając do tej definicji słowo pozytywny nie ma najmniejszego sensu.

Co zatem autorzy „pozytywnego egoizmu” mogą mieć na myśli?

Możemy się domyśleć, że pewnego rodzaju dbałość o siebie. Ale w takim razie być może warto poszukać zupełnie nowego słowa, gdyż egoizm przeważnie łączy się z narcyzmem, egocentryzmem a nawet megalomanią. Żadna z tych cech nie jest pozytywna.

A może altruizm?

Altruizm kojarzy nam się z opozycją egoizmu, ale bardzo często jest definiowany wyłącznie w zakresie relacji z innymi ludźmi i otoczeniem. Zupełnie niesłusznie. We wszystkich tradycjach duchowych pojawia się altruizm nazywany dość różnie i zwykle niefortunnie tłumaczony na język polski. Na przykład w buddyzmie występuje pojęcie współczucia ale już samo tłumaczenie jest dalekie od sanskryckiego pierwowzoru. Bardzo celna jest tradycja chrześcijańska w której „kochaj bliźniego swego jak siebie samego” bardzo dobrze oddaje pojęcie altruizmu.

Naiwny altruizm?

Nie, altruizm nie jest i nie może być ani trochę naiwny. „… jak siebie samego” zakłada, że obdarzamy siebie szacunkiem i miłością a dopiero wtedy możemy okazywać podobne uczucia bliźnim. Bycie altruistycznym w stosunku do innych, a potworem w stosunku do siebie, to raczej głupota, która robi nam krzywdę.  Nie będziemy w stanie być zadowoleni z życia, jeżeli jesteśmy nieustannie niezadowoleni z siebie. Niestety od dziecka uczy na się aby cały czas siebie musztrować i krytykować. Z dziewięciu typów osobowości tylko trzy są w miarę zadowolone z siebie. Jeden jest narcystycznym egoistą, który uważa się za altruistę, a cała reszta to ludzie z poczuciem nieustającego braku samozadowolenia.

A może otaczać się tylko pozytywnymi ludźmi?

Popularne hasło wielu fan page’ów na portalach społecznościowych i niezliczonej ilości stron internetowych propagujących „pozytywny egoizm”. To wezwanie jest bardzo ponętne, ale właśnie ono zakłada krańcowy egoizm. Radość z życia musimy czerpać niezależnie od otoczenia, które nie może być nigdy jedynie pozytywne. Takie odcięcie się od negatywnych doświadczeń i negatywnie nastawionych ludzi nas osłabia. Tak osłabia, a nie wzmacnia. Uciekamy od negatywizmu zamiast uczyć się stawiać mu czoła. Zamiast przekształcać życie, uciekamy od niego a ciemna strona zaczyna nas gonić. Zaczynamy proces wyparcia, bardzo groźny, długofalowo dla naszej psychiki.

Nie popadajmy w skrajności

Bycie altruistą nie oznacza ani trochę, że zaczynamy dawać sobie wchodzić na głowę, albo pielęgnować toksyczne relacje. Złe relacje czasami wymagają przecięcia, odseparowania a nawet ucieczki ale każda decyzja musi być podjęta świadomie. Musimy także pamiętać, że wszystko, co negatywne, w dużym stopniu może nas wzmocnić. Drzewo, które przetrwało wiele huraganów jest silniejsze. Drzewo nie uciekało, tylko budowało korzenie, a łamały się jedynie stare gałęzie by urosły nowe. Podobnie jest z człowiekiem. Aby zbudowała się siła wewnętrzna potrzebne są różne doświadczenia.

Moi bliscy są ważniejsi

Nie jesteśmy wstanie wspierać nikogo, jeżeli sami nie mamy siły. Są takie momenty w życiu, kiedy nasi bliscy cierpią i wtedy chcemy dokonać wyboru poświęcenia cząstki siebie dla nich. Nie ma w tym nic złego ale postarajmy się tak zorganizować to poświęcenie, aby nie niszczyć siebie samych. Musimy zadbać o siebie w sposób mądry, zdecydowany i profesjonalny. To ostatnie słowo budzi niepokój ale oznacza ono tylko tyle, że uczymy się metod regeneracji, wzmacniania ciała i siły psychicznej. Jest bardzo wiele metod i narzędzi, które odpowiednio zestrojone z naszą psychiką i ciałem, działają cuda. To właśnie jest profesjonalizm.

Takie proste?

I tak i nie. Większość z nas myśli sobie – ona, on mają łatwiej i mogą sobie pozwolić na poświęcenie czasu samemu sobie. To jest wymówka, którą stosujemy najczęściej.  Najpierw przeprowadzamy na siebie eksperyment „zaorania się” a potem biegniemy na warsztat, który uczy nas „pozytywnego egoizmu”. Równowaga jednak nie pojawia się w skutek popadania ze skrajności w skrajność. Bycie egoistką/egoistom zawsze przynosi negatywne skutki. Najzwyczajniej nie czujemy się dobrze w świecie, który nas otacza, choć wmawiamy sobie, że jest inaczej. Już starożytni mędrcy mówili, że woda, choć na pozór miękka, pokona największą skałę. To codzienna uważność, świadomość, samoświadomość procesów które w nas zachodzą i reagowanie na nie w sposób wyważony, przyniesie efekty. Pogłębienie wiedzy na temat samego siebie jest najcenniejszym doświadczeniem i nie potrzeba tu ani pozytywnego, ani negatywnego egoizmu. Potrzebne jest profesjonalne zaopiekowanie się samym sobą.

 28,355 total views,  3 views today

(Visited 536 times, 1 visits today)